×
Macierzyństwo zmieniło też mnie!

Macierzyństwo zmieniło też mnie!


Odkąd zostałam MAMĄ, zmieniła się nie tylko moja codzienność, mój styl życia czy zakres obowiązków jakie miałam. Zmieniłam się cała ja i bardzo mi się to podoba. Lubię siebie w roli MAMY - jestem szczęśliwa, czuje się kochana, bardzo potrzebna i niezastąpiona :) Bycie mamą to najlepsza rola życiowa jak mi się trafiła :)

Stałam się bardziej odpowiedzialna i zaczęłam myśleć o sobie. Kiedy gdzieś wyjeżdżam, myślę o tym, że muszę uważać na siebie i bezpiecznie wrócić do domu. Wiem, że chłopaki na mnie czekają i wiem, że jestem im bardzo potrzebna.
Bardziej dbam o swoje zdrowie, a kiedy gorzej się czuję - nawet pójdę do lekarza. Kiedyś leczyłam się sama w domu - nie zawsze skutecznie i zazwyczaj trwało to bardzo długo.  Teraz nie mogę sobie pozwolić, żeby chorować. Po pierwsze - nie mam na to czasu, a po drugie - nie chcę zarazić Julcia :)

Zrozumiałam, że zakupy dla kogoś mogą sprawić dużo więcej radości niż zakupy dla siebie. Już będąc w ciąży zakochałam się w tych maleńkich ubrankach i nic nie sprawiało mi tyle radości co uzupełnianie szafy Julcia.Ta miłość do dziecięcych ciuszków wcale mi nie przeszła, pomimo tego, że od rozmiaru 56 doszłam już do 122 :) Sobie potrafię odmówić nowej bluzki, dziecku już nie :)
Jest jeszcze coś, dzięki czemu więcej przyjemności sprawia mi kupowanie ubranek dla Julcia niż dla siebie. Nie muszę męczyć się w przymierzalniach i martwić się przed lustrem, że nie wyglądam tak, jak to sobie wyobrażałam. Wybieram rzeczy, które mi się podobają i wiem, że na Julciu będą wyglądały idealnie. 

Nauczyłam się planowania i stałam się bardziej zorganizowana. Dawniej, kiedy jeszcze nie było Julcia na świecie nie miałam na nic czasu! Cały czas gdzie biegłam, cały czas za czymś goniłam, cały czas narzekałam na brak czasu i ciągle się spóźniałam - a chodziłam tylko do pracy, którą kończyłam już o 14. Teraz zastanawiam się, jak to możliwe, że z niczym się nie wyrabiałam.
Teraz też pracuję do 14, a do domu wracam przed 15. Potrafię tak zorganizować czas, żeby przygotować obiad, wyjść na spacer, na plac zabaw czy do kina, a każdego wieczoru przeczytam Julciowi przynajmniej jedną bajkę. Znajdę też czas na fryzjera, na zebranie w przedszkolu, na lekcje angielskiego i na wycieczkę z dziećmi.Kiedyś byłoby to nie do ogarnięcia :)

Zaczęłam kłaść się wcześniej spać. Kiedyś nie przejmowałam się tym, że mogę późno wrócić do domu, albo do rana oglądać filmy - szczególnie w weekendy. Wiedziałam, że następnego dnia to odeśpię. Teraz bez względu na to czy jest to poniedziałek, piątek czy sobota, jestem na nogach najpóźniej o 7 rano ( a na tygodniu wstaję o 6!). Teraz o 22 jestem w łóżku :)

Więcej gotuję.  Zawsze lubiłam eksperymentować w kuchni, ale żeby coś przyrządzić musiałam mieć czas. A jak pisałam wcześniej - kiedy nie było jeszcze Julcia na świecie, nie miałam czasu na nic. Do dziś tego nie rozumiem :) Gotowałam, ale nie codziennie. Nigdy nie było problemu, żeby zamówić pizzę albo wyskoczyć na miasto i coś zjeść poza domem. Teraz jest inaczej. Każdego dnia mamy ciepły obiad na stole i to zawsze przemyślany ;)

Poznałam najprawdziwszą na świecie miłość do dziecka. To najpiękniejsze co mnie spotkało. Nie miałam pojęcia, że można tak mocno kochać, że można tak się o kogoś bać i wspólnie  z nim przeżywać problemy. Kocham bezwarunkowo - nawet jak mi zajdzie za skórę, jak się złości, trzaska drzwiami i strzela fochy. Kocham go za to, że jest z nami, i że dzięki niemu jestem tka szczęśliwa!

Zrozumiałam moją Mamę! Kiedy Mama się martwiła, zwracała mi uwagę albo na coś nie pozwalała - ja się zawsze obrażałam, a mama powtarzała: Zobaczysz jak będziesz miała swoje dzieci! I zobaczyłam :) Z każdym dniem też poznaję moc słów Mamy:  Małe dzieci - mały kłopot, duże dzieci - duży kłopot :)
Dziękuję Mamuś! :* (mama zawsze czyta wszystkie moje wpisy :))

Zaczęłam nosić duże torebki. Kilka dni temu TUTAJ pisałam, o tym jak z małej listonoszki przeniosłam się na duże torby dla mam. Już nie wychodzę z domu z samym portfelem, telefonem i kluczami. Potrzebuję znacznie więcej - nawet wychodząc bez dziecka ;)

Zaczęłam odwiedzać Parki Rozrywki i bardzo mi się to podoba :) Zaczęliśmy odwiedzać miejsca dedykowane dzieciom ze względu na Julcia. Uwielbiamy spędzać razem czas i kiedy tylko możemy staramy się spędzać go aktywnie. Odwiedziliśmy Jura Park Bałtów (relacja-TUTAJ), Farmę Iluzji (relacja-TUTAJ), Zatorland (relacja-TUTAJ), a planach mamy dużo więcej! I jak się okazuje, Parki Rozrywki sprawiają bardzo dużo frajdy nie tylko dzieciom ;)

Nie wybieram pierwszych lepszych hoteli i pensjonatów. Szukając noclegu nie patrzę już na to czy będę miała w pokoju łazienkę i telewizor. Teraz szukam miejsc z placem zabaw, ogrodem i udogodnieniami dla rodzin z dziećmi! Nie ma dla nas problemu, żeby przespać się pod namiotem - w każde lato wyjeżdżamy na trzy tygodnie do lasu! Ale kiedy szukam pensjonatu na krótki, rodzinny wypoczynek - oczekuję już więcej :) Nasza relacja z pobytu nad morzem - TUTAJ i  w górach - TUTAJ.

Zmieniły się moje priorytety. Teraz najważniejsze jest dziecko i rodzina. Praca, lśniący dom, spotkania ze znajomymi, marzenia o odwiedzeniu Nowego Jorku schodzą na dalszy plan. Teraz liczy się rodzina. Imprezy chętnie zamieniam na wykąpanie i utulenie Julcia, marzenie o wycieczce do Stanów - na marzenie o Disneylandzie, a sobotnie porządki poczekają jak wrócimy ze spaceru :)

Myślę, że mogłabym wymienić znacznie więcej. Macierzyństwo zmieniło nie tylko mój świat, ale przede wszystkim mnie samą. I jestem pewna, że każda ta zmiana jest dobra :)






1
Copyright © 2016 Dziecięce Inspiracje , Blogger