×

Poczuj się jak w bajce! Wygraj bilet dla całej rodziny i odwiedź Magiczne Ogrody!


Magiczne Ogrody w Trzciance, koło Janowca były celem naszej wycieczki, która rozpoczynała długi, majowy weekend. To nasza druga wizyta w parku, choć przyznam, że tak naprawdę po raz pierwszy zobaczyliśmy całe ogrody. W ubiegłym roku byliśmy tu na wycieczce z przedszkolem Julcia i jestem pewna, że przynajmniej połowy z tutejszych atrakcji nie widzieliśmy. Nie ma się co dziwić, bo wycieczka  z grupą dzieci prowadzonych przez przewodniczkę wygląda zupełnie inaczej niż rodzinny wypad, kiedy czas nas nie goni i bawimy się dokładnie w tym miejscu, w którym akurat mamy ochotę. Spędziliśmy w Janowcu cały dzień i naprawdę wszyscy świetnie się bawiliśmy, dlatego zachęcamy również Was do odwiedzenia Magicznych Ogrodów - prawdziwego raju dla dzieci!
Na końcu wpisu mam dla Was niespodziankę - konkurs, w którym do wygrania są dwa rodzinne bilety do parku :)

Magiczne Ogrody to baśniowe miejsce pełne Wróżek, Krasnoludów, Robanków, Bulwiaków, miłych i puszystych Mordoli. Są tu magiczne miejsca, baśniowe postacie, mosty linowe, tajemnicze podziemne tunele, które bez wątpienia najbardziej spodobały się Julciowi!
Dla dzieci ogromną atrakcją będzie Zamek Wróżek, przejażdżka kolejką przy Kwiatowej Dolinie, pływanie na tratwie przy Różance, zabawa na Marchewkowym Polu, w Krasnoludzkim Grodzie, Robankowym Wzgórzu i kilku placach zabaw!
My rodzice szczególnie docenimy to miejsce za jego urok - cudną aranżację, piękne kwiaty i krzewy, strumyczki, kaskady, ale też dużo miejsc do odpoczynku - prawie w każdej części parku są stoliki, ławeczki i leżaki.






Dzieci, które ukończyły 6 lat mogą odwiedzić z rodzicami Mroczysko - miejsce pełne strachu, przeraźliwych dźwięków, czaszek, pająków i niewyjaśnionych tajemnic. To tu mogą spotkać się twarzą w twarz z Czarnoksiężnikiem Aragiem uwięzionym w ciele smoka.


W Magicznych Ogrodach można trafić na weekend pełen wydarzeń. Warto wcześniej sprawdzić sobie na stronie parku, jakie w  danych czasie będą zabawy i animacje dla najmłodszych. Kiedy my byliśmy, dzieci mogły wziąć udział w radosnej paradzie, w budzeniu Króla Eryka, mogły malować tęcze z wróżkami czy przygotowywać w kuchni Bulwiaków posiłek dla włochatych Mordoli!

KONKURS

Zgodnie z obietnicą, dla wytrwałych czytelników przygotowałam konkurs. 
Spośród osób, które w komentarzu pod tym postem odpowiedzą na pytanie:

"Kim dla Ciebie była najbardziej magiczna postać lub jakie według Ciebie było najbardziej magiczne miejsce za czasów Twojego dzieciństwa?",

wybiorę dwie i każda z nich otrzyma bilet do Magicznych Ogrodów dla 4 osób!
Pamiętajcie, aby się podpisać przy komentarzu :)
Będzie mi też bardzo miło, jeśli podzielicie się tym wpisem ze znajomymi na Facebooku.

Na Wasze odpowiedzi czekam do środy - 9 maja 2018r. do północy.
Zwycięzców ogłoszę w tym wpisie 10 maja 2018r.
Bilety zwycięzcom wyślę emailem :)

WYNIKI KONKURSU


Ogromnie dziękuję Wam za zgłoszenia. Jak przy większości konkursów nie łatwo było mi wyłonić zwycięzców, a Wasze komentarze były naprawdę świetne.

Bilety do Magicznych Ogrodów otrzymują:

Magda Borowiec  - pozwoliłaś mi wrócić wspomnieniami do przeszłości! Mój pradziadek też był szewcem i też miała maleńką przydomową pracownie, która zawsze była dla mnie wielką tajemnicą!

Ola Kamińska - za tę wieś, o której do dziś marzę! Naprawdę zazdroszczę!

Dziewczyny, zgłoście się do mnie - wyślijcie maila (dziecieceinspiracje@gmail.com), a ja prześlę Wam bilety!

26 komentarzy:

  1. Byliśmy w Magicznych Ogrodach w zeszłoroczne wakacje. Również wrażenia opisałam na blogu i okrasiłam zdjęciami. Było wspaniale! Wybieramy się z tydzień w trochę większym gronie :) Oby pogoda dopisała! Widzę, że i Wam wycieczka się udała! Wspaniale! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Iwona Marczak-Białek zdecydowanie postacią, która kojarzy mi się z dzieciństwem a co za tym idzie z wyjściem klasowym do SCK był diabeł Piszczałka z filmu "Przyjaciel wesołego diabła" . Film naprawdę zapadł mi w pamięć, żal mi było diabełka, wcale się go nie bałam, pamiętam do dziś jego słowa :"ja kudłaty, durnowaty nie wiedziałem co to taty..." Tyle lat już minęło a miłe to, że nasze pokolenie pamięta ten film i powiedzonka Piszczałki. Było jeszcze jak się nie mylę takie: "ja kudłaty, durnowaty, reperuje stare graty". Teraz film wydaje się śmieszny a wtedy to było naprawdę straszne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. ANITA KOZIK
    Moim magicznym miejscem z dzieciństwa była działka dziadków nad jeziorem. Co roku spedzalam tam całe wakacje. Codziennie było cos do zrobienia. Zabawy wspólne gotowanie, grillowanie, dbanie o piękna roślinność. Granie w koszykówkę i celowania do kosza, gdzie za każde trafienie była nagroda :-) cudowne ranne pobudki babci która włączala radio i zapraszała na pyszne śniadanko na świeżym powietrzu. Wspólne gotowanie obiadów i wieczorne biesiady przy ognisku. Pieczenie jabłek i ziemniaczkow. Dziadek robił najlepsze ziemniaczki pod słońcem nigdy nie zapomnę tego smaku. Nocowanie w namiocie albo pod gołym niebem. Pryskanie się woda lecąca prosto z węża :-) szalone zabawy z koleżankami z domków obok wspólne kąpiele i wyglupy w jeziorze. Ech można by jeszcze dużo dużo napisać bo to naprawdę magiczne miejsce w którym dużo się działo. Mam nadzieję że moja córeczka też będzie miała takie piękne wspomnienia z tego miejsca jak ja. A ja zawsze będę jej opowiadać co ja robiłam jak szalałam jak dziadkowie potrafili zapewnić mi atrakcje i spowodować że czułam się tam przecudownie :-) Anita Kozik

    OdpowiedzUsuń
  4. dużo osób z moich okolic jeździ do Magicznych Ogrodów i bardzo sobie chwali. Wybieram się tam z przyjaciółmi i dwulatkiem w te wakacje. Dzięki Twojej recenzji już nie mogę sie doczekac :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dużo osób z mojej okolicy jeździ do Magicznych Ogrodów. Sama w te wakacje wybieram się z dwulatkiem :) Anna Karo

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie Magicznym miejscem za mojego dzieciństwa był las :-D ����i polana ��nieopodal działki mojego dziadka w miejscowości Wrząca.
    Przez ten las przepływawła kręta rzeczka niczym wijący się wąż �� gdzie moczyło się stopy �� a niekiedy całego siebie :-). Las prowadził do wspaniałej polanki usłanej niczym dywan pięknymi kwiatuszkami ����. Kawałek dalej była wisienka na torcie...piaszczysta skarpa,widok przecudowny.
    U góry wystawały korzenie drzew wychodzących z lasu niczym macki zachęcające do zabawy. Jako dziecko skakałam właśnie z tych korzeni do wnętrza skarpy zanurzając się w cieplutkim piasku. Cudowne i dla mnie magiczne miejsce ,nawet do tej pory choć jest już bardzo zaniedbane.
    Pozdrawiam
    Karolina Szczygielska

    OdpowiedzUsuń
  7. Dla mnie Magicznym miejscem za mojego dzieciństwa był las :-D 🌲🌳i polana 🍃nieopodal działki mojego dziadka w miejscowości Wrząca.
    Przez ten las przepływawła kręta rzeczka niczym wijący się wąż 🐍 gdzie moczyło się stopy 👣 a niekiedy całego siebie :-). Las prowadził do wspaniałej polanki usłanej niczym dywan pięknymi kwiatuszkami 🌸🌸. Kawałek dalej była wisienka na torcie...piaszczysta skarpa,widok przecudowny.
    U góry wystawały korzenie drzew wychodzących z lasu niczym macki zachęcające do zabawy. Jako dziecko skakałam właśnie z tych korzeni do wnętrza skarpy zanurzając się w cieplutkim piasku. Cudowne i dla mnie magiczne miejsce ,nawet do tej pory choć jest już bardzo zaniedbane.
    Pozdrawiam
    Karolina Szczygielska

    OdpowiedzUsuń
  8. Dla mnie Magicznym miejscem za mojego dzieciństwa był las :-D ����i polana ��nieopodal działki mojego dziadka w miejscowości Wrząca.
    Przez ten las przepływawła kręta rzeczka niczym wijący się wąż �� gdzie moczyło się stopy �� a niekiedy całego siebie :-). Las prowadził do wspaniałej polanki usłanej niczym dywan pięknymi kwiatuszkami ����. Kawałek dalej była wisienka na torcie...piaszczysta skarpa,widok przecudowny.
    U góry wystawały korzenie drzew wychodzących z lasu niczym macki zachęcające do zabawy. Jako dziecko skakałam właśnie z tych korzeni do wnętrza skarpy zanurzając się w cieplutkim piasku. Cudowne i dla mnie magiczne miejsce ,nawet do tej pory choć jest już bardzo zaniedbane.
    Pozdrawiam
    Karolina Szczygielska

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękne miejsce, niestety trochę daleko od nas.

    OdpowiedzUsuń
  10. Najbardziej magiczną postacią z mojego dzieciństwa był Harry Potter :) To był prawdziwy czarodziej :) Dla córki wypad do Magicznych ogrodów to trochę za wcześnie, ale z chęcią zabrałabym tam brata i szwagierkę :) Pozdrawiam, Marta Kafar

    OdpowiedzUsuń
  11. Najbardziej magicznym miejscem z mojego dzieciństwa był ogromny rozłożysty orzech rosnący na wiejskim podwórku mojej prababci. Od urodzenia mieszkam w dużym mieście, ale każde wakacje i święta spędzałam razem z dziadkami na wsi. Jako dziecko uwielbiałam wspinać się na drzewa, na których mogłam spędzać całe dnie (schodząc jedynie na obiad, ale to też po wielu namowach). Wspomniany na wstępie orzech był miejscem magicznym, które raz stawało się kryjówką Robin Hooda, innym razem domem Zaginionych Dzieci z "Piotrusia Pana". Bywały dni gdy nie miałam ochoty na baśnie, wtedy orzech był po prostu domem, albo kuchią. Często drzewo było schronieniem przed dinozaurami uciekłymi z Jurassic Park (w roli dinozurów występowały babcine indyki, których zawsze się bałam potwornie... zresztą zostało mi to do dziś). Nawet najzwyklejsze, mogłoby się wydawać miejsce, może stać się magiczne gdy jest miejscem zabawy dzieci :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Niesamowite miejsce! :) To cudowne, że ludzie mają taką wyobraźnię :)
    Pomyślę nad odpowiedzią na pytanie konkursowe i wrócę tutaj jeszcze ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aneta Chołżyńska
    Moim magicznym miejscem był Zamek Gumisiów-tak nazwałyśmy z Siostrą miniaturkę Zamku we Wrocławiu która była niedaleko domu Naszych Dziadków.Wyobraźnia dziecięca nie zna granic..To było Nasze magiczne miejsce,gdzie Gumisie miały mnóstwo przygód!Niestety Dziadków nie ma już wśród Nas ale piękne wspomnienia pozostały w serduszkach!!🌹

    OdpowiedzUsuń
  14. Magicznym miejscem z dzieciństwa był Zamek Gumisiów-miniaturka Zamku ,którą tak nazwałyśmy z Siostrà we Wrocławiu podczas pobytu u Dziadków.To było dla Nas zaczarowane miejsce,gdzie w wyobraźni Gumisie przeżywały milion przygód.Cudowne to były czasy!Dziś gdy Dziadków nie ma już wśród Nas wspomnienia pozostały w sercach.I byłoby cudownie chociaż na chwilkę przenieść się do tych dziecięcych,beztroskich lat!I pojechać do Magicznych Ogrodów z Córeczkà,która jeszcze tam nie była!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeszcze nie byłam w takim miejscu.. a bardzo bym chciała, myślę, że mój synek też. Muszę zgłosić się jeszcze do konkursu. jeszcze tu wrócę!;-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Powodzenia dla wszystkich biorących udział!

    OdpowiedzUsuń
  17. Interesujące miejsce, jeszcze tam nie byliśmy. :)

    OdpowiedzUsuń
  18. O miejscu tym słyszałam sporo dobrego od dzieciatych znajomych. Rzeczywiście to idealny kierunek dla tych, którzy mają dzieciaki i chcą spędzić z nimi czas w sposób niesztampowy.

    OdpowiedzUsuń
  19. Teraz jest tyle fajnych miejsc dla dzieciaków. Tylko często rodzice nie mają czasu. Kiedyś może czasu było więcej ale trzeba było bawić się patykiem :) Każdy czas ma swoje plusy i minusy :)

    OdpowiedzUsuń
  20. ojejku, ja jestem z tych lat, co pamiętają, jak na ekran wchodził "Pan Kleks" :) i dreszczyk emocji przy wyczekiwaniu kolejnej części. Na tamte czasy ten film i uczył i trzymał w napięciu, ba dla mnie nawet wiał grozą, a postacie były bajkowe! I zaskakujące jest to, że moim dzieciom- 5-ciolatkowi i 8-olatce również przypadł do gustu! W dobie IronMenów i TombRiderek fajnie, jak ktoś docenia ponadczasowość przekazu, a jak odbiorcą jest taki mały widz i mu się podoba, to znaczy, że Pan Kleks rządzi!!!!
    pisałam to ja, Sandra Nowicka, mama z ośmioletnim stażem :)

    OdpowiedzUsuń
  21. ojejku, ja jestem z tych lat, co pamiętają, jak na ekran wchodził "Pan Kleks" :) i dreszczyk emocji przy wyczekiwaniu kolejnej części. Na tamte czasy ten film i uczył i trzymał w napięciu, ba dla mnie nawet wiał grozą, a postacie były bajkowe! I zaskakujące jest to, że moim dzieciom- 5-ciolatkowi i 8-olatce również przypadł do gustu! W dobie IronMenów i TombRiderek fajnie, jak ktoś docenia ponadczasowość przekazu, a jak odbiorcą jest taki mały widz i mu się podoba, to znaczy, że Pan Kleks rządzi!!!!
    pisałam to ja, Sandra Nowicka, mama z ośmioletnim stażem :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Najbardziej magiczne miejsce z moich dziecięcych lat to… wieś.
    Tak to tu się wychowałam, tu stawiałam pierwsze kroki, tu uczyłam się jeździć na rowerze czy karmić zwierzęta. Dla mnie był to mój magiczny świat, w którym miałam mnóstwo swoich miejsc w zależności od mojego nastroju. Na polu uwielbiałam przesiadywać w grządkach z truskawkami z wiadomych powodów- były po prostu pyszne i świeżutkie. Lubiłam obserwować jak wypasają się krowy z cielakami. To tu uwielbiałam wśród traw spędzać wszystkie te chwile gdy było mi smutno, gdy chciałam o czymś zapomnieć. To tu co jakiś czas zauważyć można było sarny przebiegające, bo o nieopodal był mały las. Błękitne niebo, piękne okrągłe słońce mocno grzejące i delikatny wiatr- tak to miejsce było moją ostoją ;) W ogrodzie u babci mogłam obserwować jak rozkwitają różnorodne kwiaty, jak Pani przyroda daje popis i stroi wszystko dookoła. Tu nic nie było pod ,,linijkę” nic nie było zaplanowane. Wszystko żyło swoim życiem. Tu podglądałam babcie jak sadzi pomidory, sałatę czy fasolę. W szopie lubiłam wylegiwać się na sianie, w którym często się zapadałam. Z dziadkiem lubiłam karmić kury. Brałam swoją łopatkę i kopałam dołki w poszukiwaniu dżdżownic, które jak w wiadomo były dla kurek ;) W oczekiwaniu, że w zamian zniosą duże jajka.
    Jak to na wsi bywa spotkać można było mnóstwo kotów i kotków które buszowały tu i tam. Miałam swojego pupila- Maćka. Był cały czarny niczym pumpa i lubił się ze mną bawić. Czasami towarzyszył mi w podróżach do szopy gdzie skakał tu i tam po sianie, wdrapywał się wysoko na belki i tam odpoczywał. Życie na wsi z perspektywy dziecka było życiem magicznym, tu każdy dzień był podobny a jednak inny. I chodź dziś już na co dzień jestem w mieście, to co weekend wracam na wieś ze swoim mężem i córką. Po to by ona zaznała świeżego powietrza, uroków beztroskiego życia. Obserwowała krowy i cielaki wypasające się. Kosztowała własnych truskawek i malin. Chce by miała namiastkę mojego małego magicznego świata ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Magda Borowiec9 maja 2018 18:23

    Kiedy byłam małą dziewczynką, żyła jeszcze moja prababcia i żył pradziadek. Dziadek był szewcem i zaraz obok domu miał swój mały zakład szewski - taki dwa metry na dwa. Nie mogłam tam wchodzić sama, poniewaz wokół było bardzo dużo niebezpiecznych narzędzi. Ale każdego wieczora kładłam się do łóżka z myślą, że kolejnego dnia dziadziuś zabierze mnie do swojego królestwa - najbardziej magicznego dla mnie wtedy miejsca. Co więcej dziadek tam wyczarowywał buty! A jak prawie każda mała dziewczynka buty kochałam (i to mi zostało do dziś). Kiedy tylko wchodziłam do pracownik dziadka czułam się jakbym była w innym świecie. Teraz nie ma już pracowni, nie ma domu dziadków i czego mi najbardziej brakuje - nie ma już prababci-wiernej towarzyszki twórcy butów i pradziadziusia. Mam za to cudowne wspomnienia z niezwykle magicznego świata :) Magda Borowiec (mama Kai).

    OdpowiedzUsuń
  24. Magiczna postać z mojego dzieciństwa to dobra wróżka z Kopciuszka. Uwielbiałam, gdy babcia opowiadała na tę historię na dobranoc podczas wakacji. Razem z kuzynką marzyłyśmy, aby i nas odwiedziła taka wróżka, dla której wszystko jest mozliwe. Może naszym marzeniem nie była kareta i bal i książę, ale dobra wróżka mogłaby wyczarować piękne suknie dla naszych lalek. A my wyczarowałybyśmy już całą resztę.

    OdpowiedzUsuń
  25. Magiczne miejsce mojego dzieciństwa to ... piwnica w niedużym bloku, w którym wówczas mieszkaliśmy. A dlaczego piwnica? A wcale nie dlatego, że można było tam znaleźć mnóstwo pyszności zamkniętych przez moją mamę w słoikach;-) Również nie dlatego, że można było schować się tam przed całym światem (w końcu zawsze jakiś sąsiad mógł po coś przyjść). Otóż w tejże piwnicy mój tato stworzył sobie ciemnię fotograficzną, do której uwielbiałam zaglądać, gdyż działy się tam niesamowite rzeczy. Pomarańczowe światło (pod żadnym pozorem nie można było zapalić zwykłego światła) dawało wrażenie czegoś zupełnie nierealnego, na sznurkach suszyły się, przypięte klamerkami, wywołane już fotografie, ale największa magia odgrywała się w jednej z kuwet wypełnionych specjalnym płynem, gdzie na zanurzonym za pomocą szczypiec papierze, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, powoli pojawiały się postacie, krajobrazy, budynki, wszystko to, co znałam, widziałam,a często pojawiałam się ja sama (najczęstszy obiekt fotograficznej pasji taty). Do tej pory pamiętam dreszczyk emocji towarzyszący tamtym chwilom, a setki zdjęć, pieczołowicie przechowywanych, przypominają mi o tym magicznym miejscu.
    Pozdrawiam serdecznie
    Joanna Złotkowska

    OdpowiedzUsuń
  26. Ach, żałuję, że za późno tu trafiłam ;)
    Nie mniej miło było z Wami podróżować i obejrzeć to miejsce - nie miałam pojęcia o jego istnieniu, a teraz chętnie wpiszę je na naszą mapkę rodzinnych wojaży :)
    Dzięki!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dziecięce Inspiracje , Blogger