×

Zegarek z lokalizatorem GPS


Każdego dnia ktoś kogoś szuka. Znikają dzieci, młodzież i dorośli. Prawie codziennie widzę na Facebooku czyjeś zdjęcie podpisane "zaginął" lub "zaginęła". To jest straszne. Nie chce nawet myśleć, co czują najbliżsi tej osoby.

Kilkanaście lat temu, podczas rodzinnych wakacji we Włoszech moja siostra zgubiła się na plaży. Wystarczyło kilka minut, żeby odeszła daleko od rodziców i nie wiedziała, jak do nich wrócić. Takie same leżaki, takie same parasole, tłum ludzi - to wszystko sprawiło, że straciła orientację, nie wiedziała, gdzie jest i przestraszona próbowała odnaleźć rodziców. Cała historia skończyła się dobrze, ale tego co wszyscy tam przeżyli nie da się opisać. Nigdy więcej!

Wiecie, jak to jest z dziećmi. Wystarczy kilka sekund, żeby zniknęły nam z oczu. Jak Julcio chowa się pomiędzy sklepowymi regałami, to ja zaraz mam serce w gardle! Na plaży, na wesołym miasteczku, w galerii handlowej czy na festynie miejskim staram się nie spuszczać go z oka. Ale to nie znaczy, że mój synek, który też sam się nas pilnuje, nie odejdzie kilku metrów za zabawką, którą zobaczy na wystawie czy nie ucieknie za bańkami mydlanymi. Dzieci są niesamowicie szybkie. Ja się spojrzę w prawo, on w tym czasie pobiegnie w lewo i panika gwarantowana. Może i jestem przewrażliwiona, ale naprawdę, boję się o niego.

Julcio chodzi do przedszkola. Dzieci wychodzą na spacery, na place zabaw i jeżdżą na wycieczki! Wyobrażacie sobie całą grupę dzieci w bardzo atrakcyjnym parku rozrywki? Ja tak! Kilka miesięcy temu pojechałam z przedszkolną grupą Julcia do Magicznych Ogrodów i byłam świadkiem tego, jak trudno jest upilnować taką gromadkę urwisów. Dzieci biegały po placach zabaw, skakały, wygłupiały się i oczywiście musiały zatrzymać się w sklepie z pamiątkami.W całym parku było kilka grup przedszkolnych, ponad kilkadziesiąt dzieci i wszędzie tylko kilkoro opiekunów. W takich miejscach bardzo łatwo jest się zgubić, zabłądzić, pomylić! Dlatego, aby wesprzeć Panie, które mają niełatwe zadanie przed sobą, możemy jechać z nimi na wycieczkę i pilnować swojego dziecka (i przy okazji innych), albo możemy założyć dziecku na rączkę Calmean Child Watch Touch lub Calmean Child Watch Nemo. Takie urządzenie nie tylko pozwoli nam spokojnie czekać w domu na powrót pociechy, ale też umożliwi lokalizację miejsca, w którym w danej chwili przebywa, a nawet porozmawianie z maluchem!


Nie mam zamiaru wszywać dziecku chipa, nie mam zamiaru całe życie trzymać go za rączkę, ani zamknąć w klatce. Wręcz przeciwnie. Chcę, żeby poznawał świat. Chcę, żeby uczył się odwagi i samodzielności, ale przy tym wszystkim chcę, żeby był bezpieczny i żeby czuł się bezpiecznie.

Od ponad roku korzystamy ze smartwatacha Calmean. Już po pierwszym dniu użytkowania mieliśmy opanowane jego działanie :) Wiemy jak uruchomić zegarek, jak sprawdzić lokalizację dziecka na smartfonie, jak zadzwonić do użytkownika smartwatcha. Julcio też potrafi zadzwonić do nas i wie, gdzie wcisnąć przycisk pomocy - S.O.S. Mam nadzieję, że nie będzie potrzeby, żeby go używał w innym celu jak zabawa.
Kiedy Julcio ma telefon na rączce, my możemy w każdej chwili sprawdzić, gdzie on jest. Calmean Child Watch pokazuje lokalizację dziecka z dokładnością do kilku metrów. W każdej chwili mogę się połączyć z Julkiem, mogę z nim porozmawiać, mogę sprawdzić stan baterii zegarka i mogę ustawić "strefę bezpieczeństwa", w której synek może przebywać. Najnowszy model zegarka - Nemo posiada jeszcze więcej funkcji, a wśród nich aparat fotograficzny!


Calmean Child Watch Touch to:
  • lokalizator GPS + LBS + WiFi ( trzy moduły lokalizatora, które umożliwiają zwiększenie dokładności lokalizowania dziecka m.in. w budynkach)
  • telefon komórkowy,
  • zegarek,
  • budzik.
To gadżet, który bardzo podoba się dzieciom, ponieważ jest prosty w obsłudze. Znajdują się na nim tylko dwa przyciski: S.O.S. i włącznik, a inne funkcje obsługiwane są za pomocą ekranu dotykowego. Poza tym jest lekki, ładny i kolorowy - Julcio z przyjemnością go zakłada. 

Jak to działa? Wystarczy zarejestrować się na TEJ stronie i już można działać :) Logując się na stronie możemy dodawać strefy bezpieczeństwa, ustawiać budziki, zapisywać kontakty do opiekunów, kontrolować aktywność urządzenia. 
W każdym zegarku zainstalowana jest karta SIM z indywidualnym numerem telefonu, dzięki czemu możemy dzwonić do dziecka, jak również odbierać od niego połączenia. 

Instalując aplikacje na smartfonie i korzystając z Calmean Control Center dostajemy powiadomienia kiedy dziecko użyje przycisku S.O.S., kiedy zdejmie urządzenie z ręki, kiedy wyjdzie ze strefy bezpieczeństwa, a nawet kiedy w zegarku będzie niski stan baterii. Komunikaty przychodzą też na podane adresy email.



Nie da się ukryć, że czasy w jakich żyjemy nie należą do najbezpieczniejszych, dlatego urządzenie takie jak Smartwatch Calmean jest bardzo fajnym rozwiązaniem pozwalającym i dzieciom i rodzicom czuć się bezpieczniej.

Najnowszy Smartwatch - NEMO


Nowością marki Calmean jest zegarek z lokalizatorem NEMO, który poza funkcją lokalizacji, ma jeszcze kilka bardzo fajnych funkcji, m.in. aparat fotograficzny.
Różnicę pomiędzy zegarkami TOUCH, a NEMO możecie zobaczyć na poniższej grafice:


KONKURS

Na sam koniec starego roku mam dla Was niespodziankę - konkurs, w którym możecie wygrać ten właśnie Smartwatch Calmean Touch!



Co zrobić, aby wziąć udział w konkursie?

W komentarzu pod tym postem odpowiedz na poniższe pytanie, a my wybierzemy jedną odpowiedź, której autor otrzyma zegarek. Pytanie brzmi:

Jak zwiększyć bezpieczeństwo dziecka w domu i poza domem?
Zdradźcie nam swoje sposoby :)

Regulamin konkursu:
  • Organizatorem konkursu jestem ja, autorka bloga Dziecięce Inspiracje,
  • Sponsorem nagrody jest marka Camo Code Sp.zo.o,
  • Nagrodą w konkursie jest jeden zegarek smartwatch Calmean Touch,
  • Konkurs trwa od dziś 30.12.2018 do 04.01.2019 r. Na Wasze odpowiedzi czekam do północy 04.01.2019 r.
  • Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do 07.01.2019 r. w tym wpisie na blogu.
  • Na dane do wysyłki nagrody czekam 30 dni od ogłoszenia wyników. Dane do wysyłki należy wysłać na adres email: dziecieceinspiracje@gmail.com. Jeśli zwyciężca nagrody nie zgłosi się w ciągu 30 dni, wybiorę kolejnego zwycięzcę,
  • Konkurs skierowany jest do osób pełnoletnich,
  • Wysyłka nagrody możliwa jest tylko na terenie Polski,
  • Zgodnie z RODO - dane adresowe zwycięzcy zostaną wykorzystane tylko i wyłącznie do wysłania nagrody, następnie zostaną usunięte. 
  • Konkurs nie jest w żaden sposób sponsorowany, popierany ani przeprowadzany przez serwis Facebook ani z nim związany.
  •  Konkurs nie jest grą losową w rozumieniu art. 2 ust. 1 ustawy o grach hazardowych z dnia 19.11.2009 r. (Dz. U. z 2009 r., Nr 201, poz. 1540 z późn. zm.) i nie podlega regulacjom zawartym w ww. ustawie i rozporządzeniach wykonawczych do tej ustawy.
Miło mi poinformować, że zwyciężczynią konkursu została Pani Ania Banaczkowska. 
Proszę o kontakt na adres: dziecieceinspiracje@gmailcom

Zachęcam do udziału w zabawie!








54 komentarze:

  1. Przede wszystkim uświadomić dziecko jakie mogą być sytuację i że nie należy ufać obcym ludziom. Dużo rozmawiać ale nie straszyć. Wytłumaczyć co zrobić jak by się przytrafiła sytuacja w której by się zgubili albo no ktoś by chciał ich porwać. Czyli najważniejsza jest rozmowa.
    Iga

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy w szkołach nie można mieć telefonów to takie rozwiązanie jest super.

    OdpowiedzUsuń
  3. Często rozmawiać o niebezpiecznych sytucjach, które mogą się wydarzyć. To, że raz powiemy naszemu dziecku jak należy postępować w czasie zagrożenia, nie gwarantuje nam, że to zapamięta... myślę, ze dobrym pomysłem jest też przećwiczenie z dzieckiem pewnych rzeczy w tzw.scenkach rodzajowych z naszym i dziecka udziałem. Podstawą jest również umiar i zaufanie, bo gdy będziemy na każdym kroku nagabywac dziecko, że świat jest zły i zawsze musi robić co mu kazemy, to może się ono zwyczajnie przestraszyć. U nas rozmawiamy tak mimowolnie, podczas zabawy lub zajęć domowych, rzadko podczas tzw"powaznych rozmów" i zawsze coś tam w małych głowach na pewno się utrwala 😉

    OdpowiedzUsuń
  4. Z nieba mi spadasz z tym wpisem :) Właśnie takiego czegoś szukałam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakiś czas temu zastanawiałam się nad tym zegarkiem, ale jakoś nie mogę sie przekonać

    OdpowiedzUsuń
  6. W konkursie udziału nie wezmę, ale muszę przyznać, że tekst bardo fajnie napisany.

    OdpowiedzUsuń
  7. Po pierwsze trzeba rozmawiać z dzieckiem i uświadomić je, jakie niebezpieczeństwa na nie czyhają. Po drugie trzeba pilnować dziecka - to nie odkrycie, a najskuteczniejsza metoda. Po trzecie gadżety - niezgubki, smartwatche, opaski z telefonami do rodzica, karteczki z nr telefonu w kieszeniach spodni.

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziewczyny, a ja uważam, że nie ma co dać się zwariować. Dziecka w klatce nie zamkniesz, ale fakt - czasy są inne, bardziej niebezpieczne i dzieci trzeba pilnować. Trzeba rozmawiać, tłumaczyć, żeby nie rozmawiały z obcymi, nie otwierały drzwi obcym, nie podchodziły do obcych samochodów.Najtrudniej jest z kilkuletnimi maluchami, które nie do konca rozumieją i wtedy gadżety takie jak smartwatche robią dużo dobrego. Magda Kamel

    OdpowiedzUsuń
  9. Zastanawiałam się ostatnio nad takim cudem dla mojej chrześnicy, ale siostra stwierdziła, że raczej im sie nie przyda. Młoda ma telefon.

    OdpowiedzUsuń
  10. By dziecko w domu bezpieczniejsze było,
    ważne jest, by kilka zasad się w nim wdrożyło,
    Proszki i detergenty, w niedostępnym miejscu leżeć powinny,
    by nie miał ich w zasięgu ręki, nasz Skrzat niewinny. ;)
    Trudno nie jest, by drażetki do udrażniania rur z cukierkami pomylić,
    więc rodzice, by je dobrze schować, powinni się naprawdę bardzo wysilić.
    Gdy do drzwi pukanie, w mieszkaniu zaczyna być słychać,
    Maluch, nie powinien sam ich otwierać, by się przywitać.
    Nigdy nie wiadomo, kto po drugiej stronie, stoi na dworze,
    brzdąc powinno wiedzieć, że tylko z dorosłym otworzyć je może.
    By dziecko poza domem, w problemową sytuację się nie wpędziło,
    uświadomić mu trzeba, by z nieznajomymi nigdy nie odchodziło.
    By pociecha, nie bała się o pomoc prosić, w razie zgubienia,
    i wiedziała, że to przyspieszy, jej rodziców odnalezienia.
    Numery telefonów, do mamy i taty na pamięć znało,
    gdy zajdzie taka potrzeba, z nich skorzystało.
    Zegarek gps, rodzicom pomoże nerwów niepotrzebnych zaoszczędzić,
    będą wiedzieli, gdzie do swego dziecka szybko pędzić!

    OdpowiedzUsuń
  11. Aby zwiększyć bezpieczeństwo dziecka należy:
    1. Zamontować zaślepki do gniazdek
    2. nałożyć specjalne nakładki na ostre krawędzie mebli
    3. Trzymać leki i środki chemiczne w miejscach niedostępnych dla dzieci
    4. Poza domem nie wolno spuszczać dziecka z oka, warto ubierać dziecko w jaskrawe ubrania żeby w razie potrzeby łatwo go dostrzec

    OdpowiedzUsuń
  12. Mamy coś podobnego i bardzo sobie chwalę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Muszę polecić to koleżance, ostatnio zastanawiała się nad prezentem dla synka, a ciągle się o niego martwi więc radość byłaby obopólna

    OdpowiedzUsuń
  14. Naturalna rzeczą jest, że rodzice martwią się o swoje dziecko, o jego bezpieczeństwo.
    W dzisiejszym świecie zagrożeń jest wiele. Nie możemy jednak nieustannie o tych zagrożeniach mówić, bo dziecko przestanie czuć się bezpiecznie w otaczającym je świecie, a ma przecież uczyć się samodzielności i poznawać ten świat. Jak więc pogodzić rodzicielski strach, z ciekawością świata i samodzielnością dziecka?
    Przede wszystkim ustalić wspólnie zasady i ich przestrzegać. Dziecko powinno wiedzieć jak się zachować w różnych sytuacjach, zwłaszcza tych niebezpiecznych (pomocnebędą odegrane scenki). Inne zasady oczywiście bedą dotyczyć pobytu w domu, inne poza nim. W domu nie wolno bawić się ogniem, prądem, ostrymi niebezpiecznymi przedmiotami, odkręcać gazu, otwierać drzwi nieznajomym, zwłaszcza pod nieobecność rodziców. Pomocne będą rozwieszone w widocznym miejscu rysunki lub naklejki-przypominajki. W przypadku małych dzieci należy zabezpieczyć drobne przedmioty, kontakty elektryczne, środki chemiczne, leki, schody, okna, długie obrusy. Starsze pociechy muszą znać zagrożenia związane z korzystaniem z Internetu i mediów społecznościowych.
    Dziecko powinno znać lub mieć wypisane numery telefonów alarmowych i numery rodziców.
    W przypadku wspólnych wyjazdów, wyjść i wycieczek ważne jest ustalenie charakterystycznego miejsca spotkania, w razie zgubienia się. Zasada nie oddalamy się zbytnio nie tracimy się z oczu. Pomocne przy poszukiwanach, na wypadek zgubienia, są elementy ubioru wyróżniające się w tłumie np. jaskrawe, rzucające się w oczy kolory. Pociecha powinna znać też swoje nazwisko, imiona rodziców i adres zamieszkania, a także nie bać się poprosić o pomoc. W przypadku mniejszych dzieci sprawdzą się naszywki lub opaski z podstawowymi danymi.
    Dziecko musi też wiedzieć, że należy zachować ostrożność w kontaktach z nieznajomymi: nie wolno wsiadać do cudzych samochodów, przyjmować prezentów od obcych, zwłaszcza słodyczy i napojów, rozmawiać z bezpiecznej odległości. W razie zagrożenia ucekać i krzykiem wołać o pomoc. Nie wolno też podawać adresu nieznajomym, chyba żesię zgubimy. Dziecko nie powinno również nigdzie iść z nieznajomymi. Tu może sprawdzić się rodzinne hasło, aby dziecko wiedziało, że osoba, która je zna jest przyjacielem, ciocią, wujkiem, koleżanką lub kolegą rodziców. Można z nią bezpiecznie pójść, bo to rodzice poprosili ją o odebranie dziecka z przedszkola lub szkoły (po uprzednim telefonie do wychowawcy). Te zasady i wiele, wiele innych zwiększą bezpieczeństwo dziecka, a zegarek z lokalizatorem i możliwością obustronnego kontaktu, jeszcze dodatkowo uspokoi zarówno troskliwych rodziców, jak i niezbyt pewnie czujące się pociechy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Od zawsze pokazywaliśmy córce niebezpieczeństwa i uczyliśmy jak się zachować w przypadku takich niebezpiecznych sytuacji. Do ukończenia 11 lat córka nie przebywała sama poza domem i terenem zamkniętego osiedla. Od młodszego wieku miała tez telefon komórkowy, który mogliśmy namierzyć aplikacją.
    Co do bezpieczęństwa w domu - mamy wspanialych sąsiadów i ochrone osiedla, więc córka zawsze wiedziała że można udac się po pomoc. No i ćwiczyliśmy numer alarmowy 112 od zawsze. Szczęśliwie, żadna z tych nauk nie była konieczna do zastosowania w życiu.

    OdpowiedzUsuń
  16. Aniczka Banaczkowska3 stycznia 2019 09:58

    Pracujemy z domu takze mamy oko na bezpieczenstwo dzieci 24/7 . Oczywiscie duuzo rozmawiamy i czytamy hostoryjki, ktore stanowia tlo do rozmow. Odnosnie bezpieczenstwa poza domem - na wypadek zaczepiania przez obcych (czego osobiscie boje sie najbardziej) wymyslilismy haslo rodzinne, zeby dzieci wiedzialy, czy osobazagadujaca jest naprawde od mamy i taty czy tylko udaje. Dzieci uczymy takze zeby dbaly o siebie wzajemnie- na wypadek zabawy poza czujnym okiem rodzica. W przypadku awaryjnym na lodowce sa numery alarmowe- starsza corka zostala poinstruowana jak korzystac z telefonu, ktory lezy sobie w schowku wlasnie na wszelki wypadek.

    OdpowiedzUsuń
  17. Od małego uczę dziecko, by nie rozmawiało z nieznajomymi, nie brało żadnych słodkości czy innych rzeczy od kogoś kogo nie zna, nigdy z nikim nie szlo nawet jeśli to miałby być "wujek czy ciocia" którego niedawno poznało, uczenie adresu zamieszkania,ważnych numerów,wieczorami zakładamy odblaski, nie reagujemy na zaczepki osób typu "spod sklepu". Sama wpadam w panikę gdy dziecko.znika mi z oczu, gdy idziemy gdzieś gdzie jest dużo atrakcji zakładam opaskę z numerem telefonu. Smartwatcha nigdy nie miałam okazji wypróbować, ale myślę że będzie to pierwszy gadżet który sprawie dziecku jak zacznie samodzielnie wychodzić na dwór. W domu natomiast tłumaczenie co dziecku wolno czego nie wolno dotykac, pokazywanie konsekwencji, np.ze piekarnik jest gorący. Tłumaczenie że nie otwieramy drzwi gdy ktoś dzwoni, robi to dorosly członek rodziny,kontrola co dziecko ogląda na internecie. Budowanie zaufania od małego oraz przestrzeganie zasad bezpieczeństwa to wg.mnie podstawa.

    OdpowiedzUsuń
  18. Najlepszą inwestycją w bezpieczeństwo dziecka jest wiedza rodziców jak postępować. Nie wszyscy wiedzą jak postąpić w kryzysowej sytuacji np gdy dziecko wypije żrący płyn albo straci przytomność. Już w trakcie ciąży brałam udział w szkoleniu Bezpieczny Maluch, żeby być przygotowaną na różne sytuacje. Po szkoleniu otrzymaliśmy książkę - kompendium wiedzy o pierwszej pomocy. Jedną zatrzymałam sobie, ale poprosiłam jeszcze o dwie kolejne dla dziadków. Nasza wiedza to najlepsza inwestycja w bezpieczeństwo.

    OdpowiedzUsuń
  19. Bezpieczeństwo ważna sprawa
    jak posiłek i zabawa.
    Kochać dzieci nie wystarczy,
    dzieci potrzebują tarczy,
    co ochroni je od szkody
    nie krępując ich swobody.
    Bo najmniejsze te stworzenie
    tak podatne na zranienie,
    kruche niczym płatek róży
    o tak słodkiej wielce buzi,
    takie ufne i troskliwe,
    w swej prostocie urokliwe,
    we mnie pokłada całą nadzieję,
    we mnie szczere oczy widzą milion światełek.
    Nie mogę i nie chcę spalić na panewce,
    mogę i muszę wygrać w tej bitewce.
    Bezpieczny fotelik mi w tym dopomoże,
    pokaże jak troszczy się o dziecko w drodze.
    Przytuli gdy trzeba, gdy sen przyjdzie uroczy,
    funkcjonalnością na pewno zaskoczy.
    W podróży czas miło i przyjemnie płynie,
    bo mój fotelik z tego przecież słynie,
    godnym zaufania partnerem się staje,
    kiedy z swym dzieckiem w drogę się udaję.
    A gdy nam przyjdzie w domu zostać ochota
    mam w sobie zwinność i ciekawość kota.
    Staram się być spostrzegawcza,
    gotowa do skoku, kiedy wymaga tego sytuacja.
    Dbam o bezpieczeństwo, bo mam czujnik w głowie,
    kiedy coś cicho, u mnie wyje pogotowie!
    Staram się czuwać z wielką przezornością,
    ale już padam przygnieciona moją bystrością.
    Chciałabym odsapnąć, wyciszyć kłębiące emocje
    odhaczyć niektóre w umyśle opcje,
    podzielić się trudną rodzica rolą
    i odczuć że wreszcie zwoje mózgowe nie bolą.

    OdpowiedzUsuń
  20. Aby zwiększyć bezpieczeństwo dziecka w domu możemy zakupić bramkę, która ma za zadanie utrzymywać dziecko w ściśle określonej przestrzeni, uniemożliwiając mu tym samym wydostanie się na drugą stronę. Żadna mama nie zostawi dziecka bez opieki, nawet, gdy maluch śpi. Taki czas spokoju zdarza się rzadko, więc kobiety chcą go wykorzystać i wyprać, poprasować czy posprzątać. Nie mogą więc patrzeć na śpiące niemowlę. Warto w takiej sytuacji sięgnąć po nianię elektroniczną. Urządzenie składa się modułu z mikrofonem umieszczonego w pokoju dziecka i odbiornika z głośnikiem.

    OdpowiedzUsuń
  21. Nasze dzieci zawsze są pod naszą opieką ale czasem zdażają się sytuacje, w których znikaja z oczu na moment. W takich sytuacjach na wszelki wypadek taki zegarek jest super pomocny. No i syn też chciałby mieć taki smart zegarek jak tata :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Moj osmio letni syn jest z spectrum autyzmu.
    Staram sie aby codziennie jego rozwoj społeczny był "o krok" do przodu.
    Dlatego stosuje metode ograniczonego zaufania.
    Dlatego taki zegarek byłby dla Nas idealnym rozwiązaniem, ułatwiającym codzienne zycie mi jak i Synowi;)
    Poza tym syn uwielbia elwktronike
    Wierzę ze sie uda...Marzenia się spełniają,Szczególnie teraz gdy leżę w szpitalu a syn jest pod opieka dziadków;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja o bezpieczeństwo mojego dziecka dbam
    i o moich sposobach opowiem Wam.
    A więc, uważam to co na kuchennym blacie jest przeze mnie zostawione,
    a wszelkie kontakty elektryczne są odpowiednio u nas w domu zabezpieczone.
    Gdy mój synek maluszkiem był to wszelkie drobne przedmioty były pochowane,
    monety, guziczki, koraliki czy małe baterie nie mogły się znaleźć w pobliżu dziecka czy też na dywanie.
    Wszelkie lekarstwa czy też detergenty wysoko są przechowywane,
    a schody w domu specjalną bramką były zabezpieczane.
    Na drzwiach i szufladach blokady nam pomagały
    i przed przytrzaśnięciem paluszki mojego brzdąca ochraniały.
    Trujących roślin w domu nie trzymamy
    i kontaktu z nieznanymi pieskami unikamy.
    Podczas kąpieli nie zostawiam mojego dziecka ani na chwilę,
    bo to jest bardzo niebezpieczne zachowanie- chyba się nie mylę?
    Podróżując samochodem mój maluch w bezpieczny fotelik zasiada,
    bezpieczeństwo to także zdrowa diety, dobrze dobrane obuwie- taka jest moja rada.
    To także kosmetyki do potrzeb maluszka dobrane,
    to sprawowanie opieki nad tym co jest dla nas kochane.
    A teraz mój brzdąc już przedszkolakiem jest
    i wie, że bezpieczeństwo liczy się.
    Z nieznajomymi nie rozmawia,
    a bawiąc się w pobliżu domu się zabawia.
    Zasady ruchu drogowego ma wyjaśnione
    i wie, że przechodzimy przez jezdnię gdy jest światło zielone.
    Zna numery alarmowe,
    a swój adres zamieszkania ma już w głowie.
    Rozmowy na temat bezpieczeństwa są nam znane,
    a pewne problemy są w mig przeze mnie wyjaśniane.
    A gdy mój synek dorośnie to jeszcze temat bezpieczeństwa przed nami,
    bo tam również czeka na nas wiele zagrożeń- o tym wiemy przecież sami.

    I jeszcze coś dla małych podróżników...
    Każdy uwielbia podróże
    i te małe i te duże.
    A ty podróżniku mały
    bądź w podróży wyrozumiały.
    Mam dla ciebie rady
    tak dla bezpiecznej zasady:

    1. Pływaj pod nadzorem ratownika
    mimo, iż masz na punkcie pływania bzika.
    2. Rób przeróżne zdjęcia-
    będziesz miał z tym dużo zajęcia.
    3. Nie zapomnij dobrze się spakować
    i w pakowaniu umiar też zachować.
    Weź tylko potrzebne rzeczy,
    a mając lekką walizkę- myśl ta cię ucieszy.
    4. Nie zapominaj z rodzicami przez telefon porozmawiać
    i im o swoich przygodach poopowiadać.
    5. W górach też uważaj,
    a gdy widzisz złe zachowanie- to je innym odradzaj.

    Pamiętaj, że wakacje są raz do roku
    i zachowaj ostrożność na każdym kroku!

    Bezpieczeństwo dziecka to istotna sprawa. Nie zapominajmy o tym!

    OdpowiedzUsuń
  24. S-stworzyć wspólne "reguły gry"
    M-mówić o konsekwencjach i być konsekwentną
    A-atrakcyjnie przeprowadzić z dzieckiem "kurs pierwszej pomocy"
    R-rozsądnie przedstawiać niebezpieczeństwa, jakie możemy spotkać
    T-tworzyć ciekawe animacje uczące dziecka odpowiednich zachowań
    W-włożyć serce w wychowanie pociechy
    A-asertywność to ważna cecha, którą warto wpoić
    T-tłumaczyć jaki efekt może przynieść dane zachowanie
    C-chuchać na zimne (Czasami;p)
    H-hajsik nazbierać i w smartwatcha zainwestować

    C-czasami zaufać troszkę bardziej niż zwykle :)
    A-apteczkę dobrze wyposażyć
    L-lekiem i receptą na pewno nie jest zamknięcie dziecka w klatce
    M-mieszkanie musi być całkowicie bezpieczne (schody, poręcze itp.)
    E-etapami uczyć dziecko podejmowania decyzji,a nie trzymania się listy zakazów
    A-alarmowe numery wkodować dziecku
    N-nie uprawiać czarnowidzwta:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Przy dwójce energicznych szkrabów trzeba mieć oczy dookoła głowy. Nigdy nie zostawiam dzieci samych. Odpowiednie przygotowanie mieszkania to podstawa. Drzwi wejściowe i okna zabezpieczone są przed przypadkowym otwarciem przez dzieci. Meble z ostrymi krawędziami okleiłam specjalnymi taśmami. Wszelkie środki chemiczne trzymam w miejscach niedostępnych dla maluchów. Wejście do kuchni zabezpieczone jest bramką, a dzieci wchodzą do niej tylko pod moim nadzorem. Nie zostawiam kubków z gorącymi napojami w zasięgu dzieci. To zaledwie kilka prostych zasad, które stosujemy w domu. Najważniejsze to nie zabraniać wszystkiego dzieciom, a uświadamiać je o możliwych konsekwencjach. Gdy córka skończyła 3-latka nauczyłam ją, jak należy wezwać pomoc, gdyby coś mi się stało dzwoniąc pod numer alarmowy 112. Moja mała dama umie podać imię i nazwisko, adres oraz numery telefonów do rodziców. Na co dzień jestem z dziećmi sama, a rodzina mieszka ok. 100 km od nas. Jestem zdana na siebie i chcę mieć pewność, że w razie potrzeby córka będzie umiała odpowiednio zareagować. Gdy 1,5 roczny syn podrośnie także pozna nr 112. To dla mnie bardzo ważne. Ponadto zakładam dzieciom na rączki opaski z danymi kontaktowymi. Dzięki temu jestem spokojna o to, że gdyby przypadkiem się gdzieś zagubiły to ktoś poinformuje mnie o miejscu ich pobytu. Obecne czasy nie należą do najbezpieczniejszych, ale staram się nie popadać w paranoję i nie straszyć dzieci złymi ludźmi na każdym kroku. Najważniejsza zasada bezpieczeństwa to kierować się zdrowym rozsądkiem i intuicją.
    Pozdrawiam, Rosemary

    OdpowiedzUsuń
  26. A mojego wpisu nie ma :( Wczoraj go wysłałam :( Zastanawiam sie czy to przypadkiem nie wina mojego internetu...:(

    OdpowiedzUsuń
  27. W domu nie biegamy, nie skaczemy i zawsze kapcie założone mamy. Poza domem mamy i taty się słuchamy. Podstawowe zasady bezpieczeństwa poznaliśmy, bo na mądrych rodziców trafiliśmy.
    -Mam dwie córki.

    OdpowiedzUsuń
  28. Najłatwiejszy, a zarazem najgłupszy sposób to zakup smyczy dla dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  29. Są chwile, w których można pójść na wojnę z pełną świadomością tego, że poleje się krew! Powodem tej siermiężnej i odwiecznej wojny jest chęć zapewnienia bezpieczeństwa swojemu dziecku w domu i poza domem. Moim polem walki jest serce! Moją zbroją – elektroniczna niania! Kolczugą – aplikacje śledzące na urządzeniach mobilnych  W ręku dzierżę telefon, który jest moją jedyną bronią. Zasadą, którą muszę się kierować jest uświadomienie dziecku niebezpieczeństw wynikających z rozmowy z obcymi ludźmi, przestrzegania zasady przechodzenia na zielonym, noszenia odblasków, unikania nieznanych substancji itp. Żaden z wrogów mojego maluszka nie przetrwa takich tortur, bo ja z włączonym gps-em wszędzie go znajdę i ochronię. Oczywiście o ile będę posiadała tarczę ochronną zapewniającą bezpieczeństwo w postaci telefonu lub zegarka z aplikacją śledzącą. Jedynym jeńcem, którego chcę wziąć żywcem w tej wojnie jest właśnie ten smartwatch. Bądźcie moim sojusznikiem w tej wojnie, bo chcę ją wygrać!
    Edyta Lwie Serce :)

    OdpowiedzUsuń
  30. W domu dla bezpieczeństwa naszego malucha trzeba zabezpieczyć wszelkie kontakty gniazdka elektryczne,okna oraz kuchenki gazowe a poza domem trzeba z dzieckiem rozmawiac i uczyc co jest niebezpieczne i czego ma unikac rozmowy z nieznajomyi osobami a taki zegarek to dobra rzecz bo wiemy gdzie jest nasz Skarb i w ten sposób dziecko jest chronione

    OdpowiedzUsuń
  31. Niestety ale w dzisiejszych czasach możemy dziecku wszczepić GPS w tyłek a i tak na każdego cwaniaka znajdzie się większy cwaniak. Wychowanie i uświadomienie dziecka jakie zagrożenia czają się za każdym rogiem (oczywiście z rozwagą). To jest klucz do sukcesu którego dziś brakuje wielu dzieciom - wychowanie

    OdpowiedzUsuń
  32. Oczy szeroko otwarte. Rozsądek i czujność. Życie pisze swoje scenariusze, każdy sposób może zawieźć, ale trzeba walczyć. Tylko trzeba uważać aby nie wychować osoby nieporadnej i bojaźliwej. Taki zegarek pozwala mieć większą kontrolę "na odległość" dając też poczucie dziecku, że sam już sobie dobrze radzi. Ciekawa alternatywa do ciągłej wizualnej inwigilacji :-)

    OdpowiedzUsuń
  33. Wiosną 1990 roku miałam osiem lat. Przyjaźniłam się z wieloma dziećmi z mojego bloku, ale najbardziej lubiłam Ewkę. Tego dnia poszłam do niej żeby się pobawić. Była moją rówieśniczką i przyjaciółką na zawsze:). U Ewy nie było nikogo w domu, ponieważ były to czasy, kiedy dzieci, często nie mając innego wyjścia musiały być bardzo samodzielne. Jak przystało na początek wiosny padał deszcz ze śniegiem, ale my świetnie się bawiłyśmy myszkując w szufladach jej mamy i przymierzając sukienki. W pewnej chwili od drzwi wejściowych dobiegł nas odgłos piłowania, stukania i walenia. Zupełnie jakby ktoś próbował wkraść się do domu! Byłam przerażona i zdumiona, bo Ewka w tejże chwili wybiegła na balkon i zaczęła wrzeszczeć: ,, Pali się! Pożar!!". Byłam zdezorientowana, latałam po mieszkaniu, szukając pożaru, a kiedy go nie znalazłam, również wybiegłam na balkon i darłam się razem z Ewką: Pali się!". Ludzie chodzili chodnikiem, ale nikt się nie zatrzymał, nikt nie zapytał, co się dzieje. Kiedy weszłyśmy do domu, przerażające odgłosy ucichły. Ewka wytłumaczyła mi, że rodzice mówili jej, aby w sytuacji zagrożenia krzyczała, że się pali. Wtedy zrozumiałam, że żadnego pożaru nie było! Cichutko, na paluszkach przeszukałyśmy mieszkanie, ale nikogo i niczego nie znalazłyśmy. Chciałam natychmiast wracać do siebie, ale droga na czwarte piętro wydawała mi się straszna i niebezpieczna. Po pewnym czasie wróciła mama Ewy. Opowiedziałyśmy jej zdarzenie z ,,włamaniem". Okazało się, że rodzice Ewki, poprosili znajomego stolarza (mieszkańca tego bloku, znanego nam osobiście), aby naprawił próg przy drzwiach wejściowych. Pan stolarz, nie pukając do drzwi od razu zabrał się do pracy, przy okazji fundując nam niezłe emocje. Trudno ocenić mi postępowanie rodziców Ewki, czy przechodniów, bo byłam tylko dzieckiem.
    Dzisiaj jestem mamą dwójki dziewczynek, młodsza ma sześc lat. Rozmawiamy o zagrożeniach, ale próbuję nie dać się zwariować. Staram się ufać córkom, ale nie mogę wszystkiego przewidzieć. Nie chciałabym być rodzicem w latach 90, gdy telefony były rzadkością, nie mówiąc o smartfonach. I wiem też, że pozwoliłabym zostać ośmiolatce samej w domu, ale z pewnością nie w latach 90, kiedy jedynym ratunkiem było wołanie o pomoc z balkonu;)
    Kasia P.

    OdpowiedzUsuń
  34. Mamy podobny zegarek inbej marki. Na razie jeszcze nie przydaje się nam zbyt często - ale jak Młody pójdzie do szkoły to na pewno będziemy z niego korzystać.

    OdpowiedzUsuń
  35. Takie gadżety na etapie przedszkolnym to chybatrochu za wczesnie. Prawda jest taka że w wieku 4 czy 5 lat dziecko jest zawsze pod opieka jakiejś dorosłej osoby, przekazywane tak naprawdę z rąk do rąk. Problem zaczyna się w szkole gdzie np.dziecko już musi samo iść z szatni na świetlice która może znajdować się na drugim końcu szkoły... Wtedy zegarek nada się jak najbardziej. A dziecka nigdy nie upilnujemy w 100 %, samo musi być za siebie odpowiedzialne i zdawać sobie sprawę z zagrożeń. I tyle. A może aż tyle.

    OdpowiedzUsuń
  36. Jak mam wziąć udział w konkursie skoro 24h na dobę pilnuję wysokich standardów wprowadzonych przeze mnie w domu zabezpieczeń? A tych przy dwójce dzieci jest sporo:Co rano, na nowo podwiązuje do sufitu choinkę żeby nie spadała dzieciom na głowę. Z domu wychodzimy z półgodzinnym wyprzedzeniem bo tyle też zajmuje mi otwarcie wszystkich zamków zamontowanych dodatkowo do drzwi antywłamaniowych. W pokoju każdego dziecka znajdują się kamery 360' , które cały czas zapisują dane na supernowoczesny serwer. A ze supernowoczesny zanaczy duży-musiałem dobudowac jeden pokój na to urządzenie. Przez co straciłem 3/4 sypialni. Więc śpi tylko żona. Ja w nocy patroluje te nasze 80m bo mamy chomika który mógłby wydostac sie z klatki i przegryźć kable elektryczne w pokoju dzieci- wtedy pozar murowany. Na wszelki wypadek , gdybym przegapił chomika, w kazdym pomieszczeniu znajduje się gaśnica z odpowiednim atestem. Mamy tez piękny balkon , z pięknym widokiem ale az strach pomysleć czym mogłaby sie skończyć wizyta dzieci na balkonie. Przecież nie mam pojęcia kto montował balustrady. Z tego powodu zamurowałem drzwi wejsciowe na ów taras. Posiłki jemy zimne ze strachu przed gorącą płytą grzejną i piekarnikiem. Poparzenia zdazają się dość często przy dwójce dzieci. Nawet masło smaruje palcem-noże trzymamy w garażu.Poza domem jest trochę trudniej: ze względu na sporą ilość pokus typu rolki, wysokie drzewa z ostrymi gałęziami przy chodniku, nieregularne chodniki, wirusy spoza osiedla, dzikie gołębie, nowego listonosza, psa sąsiadów który mimo swojego niewielkiego wzrostu-zawsze moze zerwac sie ze smyczy(casus chomika przypomina ,ze małe tez moze byc groźne) itp.....-wybudowałem przed klatką trzepak na dywany. wzorem mojego dzieciństwa uważam ze trzepak to niezły magnes na dzieci i nigdzie sie juz nie oddalą. Oczywiscie nie muszą, a wręcz nie mogą na niego włazić-wystarczy że pod nim staną i popatrzą a juz bedzie bezpiecznie. Czasem tylko ,kiedy świeci mocno słońce zabraniam im patrzec. Słonce odbijające się od chromowanej-antybakteryjnej powłoki trzepaka mogło by im uszkodzić wzrok.Zamontowałem tez wokół bloku zestaw głosników z systemem naprowadzającym zeby dzieci zawsze słyszały kiedy wołam je do domu. Jak nie usłyszą -nie szkodzi i tak po nie schodzę osobiście,żeby przypadkiem nie weszły do windy.Niestety czasami dowiadujemy się ,ze szkoła postanowiła zorganizowac jakąś wycieczkę dzieciom a przeciez nie mogę ciągle tłumaczyć ich absencję pogodą. W tym celu zrobiłem szybki kurs na opiekunów oraz prawo jazdy na autobus. W ten sposób jako wolontariusz towarzyszę dzieciom na niechcianych eskapadach. Kiedy są poza zasięgiem mego wzroku , co 30 sek muszą krzyknąć z całych sił "jestem"! Tak więc uwazam, ze moze bez jakiegos wielkiego szaleństwa ale zabezpieczenia mamy standardowe plus.Oczywiście cały czas pracuję nad szerszym pakietem choć moja żona ciągle powtarza, ze najlepszym zabezpieczeniem jest szczera rozmowa z dzieckiem i dobry zegarek z gps-em na dłuzsze wyjazdy. Zupełnie jej nie rozumiem. Za to dzieci, TAK!

    OdpowiedzUsuń
  37. Cześć wszystkim.
    Super że rozwój technologii pozwala nam lepiej chronić nasze dzieci! Ważne aby mądrze z niego korzystac i nie popasc w skrajność.
    Oprócz gadżetów ważne jest aby mieć dobry kontakt z własnym dzieckiem. Aby nam udało i wiedziało że zawsze wszystko może nam powiedzieć.Uwazam że budowanie relacji z naszymi dziećmi jest pierwszym krokiem do zadbania o ich bezpieczeństwo! Oprócz tego ważne są zasady które dziecko zna i wie że ich stosowanie to troska o jego dobro i bezpieczeństwo. Pamiętajmy że obowiązki dnia codziennego i rutyna przyczyniają się do braku rozwagi i często kończą dramatem... Zostawmy więc czasem to co nam nie ucieknie i skupmy się jako dorośli na tym co naprawdę ważne. Na naszych dzieciach i ich bezpieczeństwie...
    Pozdrawiam Ewelina

    OdpowiedzUsuń
  38. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  39. Dla mnie jest to temat szczególnie ważny - uświadamianie dziecku zagrożeń. Kiedy rodzi się mały człowiek otoczony jest szczególną opieką, która choć zmienia formę z upływającym czasem, to nigdy nie jest mniejsza. Nigdy też nie jest to łatwe. Choć czasem bywa i szczególnie trudne, gdy dziecko (choć bardzo się stara) nie potrafi zrozumieć pewnych kwestii przez choroby lub zaburzenia, z którym przychodzi mu się mierzyć.
    Czasem wytłumaczenie dziecku, że rozmowa z nieznajomym to potencjalne niebezpieczeństwo, to jak pisanie pracy magisterskiej - dużo rozmyślania, dużo akapitów i jeszcze więcej rozmyślania. Czasem pokazanie, że nie każdy biegnący w naszą stronę piesek chce tylko się pobawić, to godziny czytania opowiadań, zabaw z pluszowymi psiakami, czy teatrzyki cieni opowiadające historię miłych i tych mniej miłych zwierząt. Bywa i tak, że pewne kwestie "nie bierz słodyczy od obcych ludzi" kończą się pytaniem "a słone mogę?" i otwierają kolejny rozdział pt."Niebezpieczeństwa poza domem" i sprawiają, że trzeba czasem stanąć na głowie i wymyślić coś, co dziecku w pamięć zapadnie.

    Nie pomogę więc złotymi radami, jak zwiększyć bezpieczeństwo dziecka, bo dla nas nauka bezpiecznego przechodzenia przez pasy to było zdobycie Mount Everest. Mogę jedynie powiedzieć, że najgorsze co robiłam (przez chwilę!) to było zamykanie dziecka w złotej klatce. Okazało się, że lepiej radzi sobie bez bańki, którą osobiście nadmuchałam. I choć trochę pracy przed nami jeszcze, to mam nadzieję, że w tym roku, kiedy pójdzie już do szkoły to da sobie radę. A ja dam sobie radę z tym, że już mnie tak bardzo nie potrzebuje.

    Ale chętnie przysiądę i poczytam inne rady - może uda się przenieść coś na nasz grunt.
    Pozdrawiam, Monika.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Chciałabym bardzo być dla mojego dziecka Aniołem Stróżem i być ciągle obok niego, bezpiecznie prowadzić go za rękę przez życie, jednak wiem, że to po prostu niewykonalne. Nie mogę nad nim czuwać chociażby teraz gdy jest w przedszkolu albo gdy pójdzie do szkoły. Zresztą mówi się, że "nadgorliwość gorsza od faszyzmu" i chyba coś w tym jest. Nie mogę być obok syna ciągle ale mogę zwiększyć jego bezpieczeństwo nawet gdy przebywa gdzieś beze mnie. Jeśli chodzi o pobyt w domu to mamy pewne ustalone zasady (chodzenie w papciach, by się nie poślizgnąć, nie otwieranie drzwi samemu gdy ktoś zapuka, wszystkie noże czy chemie domową mam pochowaną tak, by dziecko nie miało do nich dostępu). Staram się też w sposób nieco bardziej "luźny" pokazać dziecku możliwe zagrożenia poza domem. Układam sama bajki z morałem (np. o nierozmawianiu z nieznajomymi), bawimy się w samochody, które na podniesioną w górę kartkę z kolorem czerwonym muszą natychmiast zrobić STOP. Zaopatrzyłam też dziecko w odzież z odblaskami i w razie gdyby gdzieś się zgubiło - zamówiłam mu silikonową opaskę na rękę z wypisanym numerem kontaktowym do mnie. Wiem, że dziecko jak to dziecko, ma swoje pomysły... jednak wierzę, że moja nauka i dobre rady nie pójdą w las i mój synek rozumie, że są pewne zagrożenia przed którymi próbuję go ustrzec i nauczyć go jak ma sobie z nimi radzić. Smartwatch dla dziecka to rozwiązanie o którym nigdy nie myślałam, a okazuje się, że jest proste i genialne. I dziecko zawsze, w ciągu ułamka sekundy może wezwać pomoc, gdy odczuwa zagrożenie. Bardzo chciałabym go mieć, bo wtedy ... czułabym się wreszcie jak ten Anioł Stróż, który choć na odległość - zawsze może być obok swojego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  41. Cudowny gadżet, już wiem, co sprezentuję Wojtusiowi w prezencie urodzinowym już niebawem :)
    Bezpieczeństwo w dzisiejszym świecie to niełatwe wyzwanie dla rodzica. Ja, jako mama nadopiekuńcza, najchętniej chodziłabym za synkiem krok w krok. Mój mąż przeciwnie, pozwala mu swobodnie poznawać świat, szarżując przy tym nieostrożnością. Musieliśmy ustalić pewne kompromisy. Najwięcej korzyści przyniosły długie rozmowy z Wojtkiem, tłumaczenie na podstawie czytanych książek, jakie niebezpieczeństwa mogą czyhać na niego na ulicy, placu zabaw, w przedszkolu i na wycieczkach. Po przeprowadzce w nowe miejsce, często wychodziliśmy na spacery, aby Wojtek poczuł się bezpieczniej w okolicy, a my orientowaliśmy się, które miejsca są bezpieczne do zabawy. Mamy również ustalone grafiki z sąsiadami, aby zawsze jeden rodzic miał czujne oko na plac zabaw. Ze względu na to, że Wojtek jest chyba najbardziej ciekawskim dzieckiem świata, przestrzegamy w domu wielu zasad ostrożności - leki i środki czystości przechowujemy wysoko, w szafkach, do których dzieci nie mają dostępu. Zainstalowaliśmy również w oknach klamki na kluczyk, dzięki czemu śpimy spokojniej :)

    OdpowiedzUsuń
  42. Ja jestem starej daty. Kiedyś nie było telefonów, smart zegarków i innych urządzeń umożliwiających lokalizację. Zwiększanie bezpieczeństwa dziecka w domu czy poza nim odbywało się na zasadzie wzajemnego zaufania i informowaniu o skutkach podejmowanych decyzji. Dziecko musi czuć, że rodzice jemu ufają, nie może mieć elektro smyczy, bo tym samych ograniczamy jemu jego swobodę. Mądra rozmowa, wspólne komunikowanie się i dostrzeganie niepokojących sygnałów może uchronić dzieci przed złymi sytuacjami. Kiedyś rodzice nie mieli GPSów,a my chodziliśmy na wagary, zbaczaliśmy z drogi i uczyliśmy się na własnych błędach. Każdy decyduje o losie własnych dzieci i ile ludzi tyle rożnych opinii.

    OdpowiedzUsuń
  43. Wyobraźnia bywa bardzo zdradliwa, bo zatruwa umysł i projektuje nam spektakularne katastrofy, kiedy jedziemy na dalekie wakacje, za to nie podpowiada co zrobić w trudnej sytuacji, która czeka tuż za rogiem, na najbliższej ulicy lub we własnej kuchni. Jako matka często przerabiam najczarniejsze scenariusze przed 250km jazdy autostradą, za to najwięcej ,,przygód" wymagających zimnych nerwów dziwnie zdarza mi się na drodze osiedlowej pod domem.
    Dlatego przyznam, że szczególnie skupiam się na tym, żeby zabezpieczyć dzieci przed tym, co jest zawsze groźne i zawsze blisko. Dla mnie takimi rzeczami są: elektryczność, gorące rzeczy, ruch uliczny, woda i nieznajomi.

    Jeśli chodzi o prąd i gorące przedmioty, staram się zabezpieczać gniazdka i nie pozostawiać dzieci sam na sam ze źródłem ognia czy gorącym garnkiem. Wiele dobrego dają po prostu rozmowy i tłumaczenie, jak to działa. Przyłożenie dłoni do kubka z ciepła herbatą, które jeszcze nie poparzy, ale już pozwala poczuć, że ciepło może nie być przyjemne, tak, jak w reklamie, wyraża czasem więcej niż tysiąc słów ;)

    Dużo bardziej skomplikowana jest sprawa ruchu. Mam dzieci w różnym wieku i o bardzo różnym stopniu zdyscyplinowania: córeczka jest starsza i doskonale rozumie większość zasad, za to synek jeszcze nie pojmuje jak ugryźć przechodzenie przez ulicę w miejscu, w którym nie ma pasów (niestety, mamy taką okolicę) i o co chodzi ze ścieżką rowerową przy drodze. Moje dzieci nieszczególnie zwracają uwagę na coś, co staram się wyjaśniać podczas spaceru, dlatego stawiam na naukę przez zabawę. Wiedzę przemycam korzystając z plastikowych ulic, torów, autek, kolejki i ludzików lego, a podczas prawdziwej już tylko pytam, co powinniśmy zrobić i jak się zachować. Ważną kwestią jest też nauka udzielania i wzywania pomocy. Nie powiem, dla sześciolatki to jest trudny temat, za to mam nieodparte wrażenie, że
    szybkość pomocy to klucz do uratowania życia (bez względu na to, czy chodzi o życie najbliższych czy innych osób).
    Woda, mimo, że jest poważnym zagrożeniem,w przeciwieństwie do ruchu to już łatwiejszy temat. Wiadomo, że bezwzględnie trzymamy się rodzica i nie robimy zwiedzania akwenu na własną rękę.

    No i last but not least - nieznajomi. Pamiętam, jak uderzył mnie (podobnie chyba, jak i wielu rodziców) przypadek dziecka uratowanego przez hasło. Obca osoba chciała odebrać chłopca z przedszkola, ale zapobiegliwa rodzina ubiegła ją swoją mądrością, ustalając hasło. Jeszcze tego samego dnia omówiliśmy temat hasła z córką i dziadkami. Mówię dzieciakom o tym, że dorośli nie zawsze mają dobre zamiary. Bez drastycznych przykładów, staram się poruszyć temat krzyku, ucieczki, tego, że mają prawo się na coś nie zgadzać i że bez względu na to, czym kto straszy i grozi, mogą śmiało mówić mi o wszystkim. Muszę powiedzieć, że jest moc, bo kiedy sąsiedzi dziadków próbowali podarować naszej młodej damie lizaka, odmówiła. I cóż, cukier nie jest najzdrowszy, ale i tak dostała potem dwa w nagrodę ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Gdy nikt nie wypatrzy
    wnet szkrab plan wychytrzy
    i wtedy nagła zapada cisza
    prędko mama zapał ucisza
    chemię ukrywa
    gorące skrywa
    okna zamyka
    szafki domyka

    Poza domem jest dużo radości
    gdy wszystko wynika z samodzielności
    lecz ważną zaletą jest
    gdy dziecko potrafi przedstawić się.

    OdpowiedzUsuń
  45. Często ćwiczymy samodzielność syna obserwując go z odpowiedniej odległości. Zachęcamy do samodzielnego kupowania, zamawiania, odnoszenia różnych rzeczy ( np. wózka na zakupy, śmieci do kosza, itp.). Zależy nam, aby czuł, że mu ufamy, żeby uwierzył we własne możliwości. Myślę, że takie poczucie mocy umocnione w dziecku jest często więcej warte niż powtarzane sucho złote rady odnośnie bezpieczeństwa. Wiadomo, że dziecko musi wiedzieć, że nie każdemu można ufać, nie powinien oddalać się bez naszej wiedzy, itd., ale często nieprzewidziane sytuacje alarmowe są na tyle nieprzewidziane, że żaden z powtórzonych schematów ie będzie do nich pasował. Dziecko musi wierzyć, że da rade góry przenosić, jeśli zajdzie taka potrzeba i staramy się umacniać to poczucie poprzez codzienne samodzielne zadania powierzane dziecku.

    OdpowiedzUsuń
  46. Jako mama ta zaradna
    W kwestii bezpieczeństwa muszę być dokładna.
    Razem z mężem tajny alfabet stworzyłam
    Jak chronić swojego syna nocami się dręczyłam.
    Zakazy, nakazy i nagród troszkę
    Stworzyłam swoją bezpieczną "apteczkę".
    Dziś swoimi radami z innymi rodzicami podzielić się pragnę
    Może swoją wiedzą kogoś zagnę.
    Lecz nie o to w tym wszystkim chodzi
    A o bezpieczeństwo dzieci się rozchodzi.
    Tajny alfabet bezpieczeństwa:
    A- Absolutny zakaz przyjmowania słodyczy czy zabawek od osób nieznajomych
    B- Bransoletka z wygrawerowanym numerem telefonu do rodzica
    C- Chwilowe oraz roztropne korzystanie z laptopa czy telefonu. Oczywiście pod nadzorem rodzica.
    D- Dobry sąsiad i dobre wzajemne relacje. To naprawdę zwiększa poziom komfortu i bezpieczeństwa
    E- Eliminacja zagrożeń poprzez naukę np. poruszania się po jezdni
    F- Fachowe podejście do tematu dzięki książkom i innym poradnikom
    G- Granice rozsądku- nie można się dać zwariować
    H- Hamowanie niebezpieczeństw poprzez zabezpieczenia szafek czy schodów
    I- Informowanie o planach ( rozmowa o tym gdzie chcemy dzisiaj wyjść, na jak długo)
    J- Jazda środkami transportu publicznego zawsze musi odbywać się z zaprzyjaźnioną osobą dorosłą
    K- Kolorowe ubranka przykuwające wzrok dziecka
    L- Lekarstwa z domowej apteczki zawsze trzymam poza zasięgiem wzroku dziecka tak, aby zapobiec katastrofie
    M- Małych kartek z informacją gdzie jesteśmy nie zostawiamy w drzwiach ani pod wycieraczką
    N- Nauka podstawowych danych personalnych, tak aby dziecko potrafiło powiedzieć gdzie mieszka i jak się nazywa.
    O- Odblaski umieszczane na plecaku czy kurteczce
    P- Pierwsza pomoc i zapoznanie się z numerami alarmowymi
    R- Rozmowa o tym, co wydarzyło się w ciągu dnia
    S- Smartwatch i jego inteligentne używanie. Dzięki lokalizacji GPS wiemy gdzie przebywa nasze dziecko.
    T- Traktowanie dziecka jak osoby godnej zaufania. Wtedy dziecko więcej nam powie, zachowujemy wtedy relacje rodzic- przyjaciel
    U- Uświadamianie o możliwych zagrożeniach
    W- Wierszyki i opowiadania o zachowaniu bezpieczeństwa. W internecie można ich znaleźć mnóstwo, a wspólna nauka wytwarza więź między dzieckiem i rodzicem.
    Z- Zakaz rozmowy z obcymi osobami

    OdpowiedzUsuń
  47. Pokazać mu Kevina samego w domu aby zobaczył ile na człowieka czeka niebezpieczeństw. :)

    OdpowiedzUsuń
  48. Moim zdaniem jeśli chodzi o bezpieczeństwo w domu i na zewnątrz moich dzieci dbam jak najlepiej jak mogę ciągle włączając MYŚLENIE,WYOBRAŹNIĘ i tak ważną funkcję,by zawsze być o "krok" przed dzieckiem-przewidzieć i przeciwdziałać niebezpieczeństwu! Do dziś mi się to nieźle udaje,choć mam w domu energiczną 3 latkę i buntownika 14 letniego.Najgorzej jest z mojej perspektywy zapewnienie bezpieczeństwa na zewnątrz-ten świat wolności bez rygoru rodziców kusi,szczególnie jak się jest w wielu gdzie słowa kolegów są ważniejsze od rodziców.Co pomaga? Szczera rozmowa i emocje! Pokazujmy dzieciom jak bardzo się o nie boimy! Ja kiedy syn do wieczora nie wracał do domu po szkole,wszyscy na mieście go szukali,kiedy go w końcu znaleźliśmy,przytuliłam go i płakałam przy nim z ulgi.Od tego czasu już więcej mnie nie zawiódł i mam nadzieję,że więcej się to nie powtórzy,ale jak to mówią lepiej na zimne dmuchać,więc z przyjemnością skorzystam z tego smartwatcha,by więcej takiego strachu o własne dziecko nie przeżywać,mam za słabe serce!
    Katarzyna Wierzba

    OdpowiedzUsuń
  49. Zdecydowanie łatwiej zapobiegać, stąd najlepszą formą zwiększenia bezpieczeństwa dziecka jest wytłumaczenie językiem dziecka o co z bezpieczeństwem chodzi. Jakie mogą być konsekwencje nadmiernego zaufania do ludzi obcych, którzy mają tzw haczyk zaczepny psa, cukierka, prezenty. Dziecko które od początku ma wyjaśnienie różnych kwestii w swoim języku i jest kochane i takie się czuje jest również bezpieczne. Są sytuacje których rodzic nie jest w stanie przewidzieć dlatego warto zaopatrzyć pociechę w smartwatch

    OdpowiedzUsuń
  50. Ja swojemu synowi codziennie mowie ze nie wolno z nikim obcym nie rozmawiać,z nikim obcym nigdzie nie isc,od nikogo nic nie brac,nie otwierac drzwi, taki zegarek by nam sie przydal bo pojdzie teraz do szkoly a w szkole telefon jest zabroniony a tak bym miala pelny podglad sytuacji gdzie jest moje dziecko

    OdpowiedzUsuń
  51. Przydał by nam się taki zegarek, fajnie że takie produkty powstają

    OdpowiedzUsuń
  52. Nie mam jeszcze dzieci, więc ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie, ale gadżet sam w sobie super!

    OdpowiedzUsuń
  53. Och jaka szkoda, że przegapiłam konkurs. Zegarek mega!

    OdpowiedzUsuń
  54. Korzystam z podobnego zegarka GPS i bardzo go sobie chwalę, to, że mam kontakt z dzieckiem i podgląd, gdzie ono jest.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2016 Dziecięce Inspiracje , Blogger